Gangster - bo tak miał na imię, odszedł od nas po kilku miesiącach.
Zdążyliśmy tylko pobawić się z nim przed tym, jak na drugi dzień znalazłam go bezsilnie leżącego na prawym boku.
Załamana, zakopałam go na moim małym cmentarzu dla zwierzaków. Płakałam w nocy, bo mimo niewielkiego rozmiaru uwielbiałam się z nim przekomarzać. Umiałam wyznaczyć czas dla niego i dla psa.
Jestem wielkim Zwierzolubem, więc mocno mnie to zabolało. Ale jak każdy zwierz, jest za "Tęczowym Mostem".
Żeby jednak zakończyć żałobę... kupiłam nowego. Może to dziwne, ale poczułam, że jeśli zaopiekuję się nowym, to nie będę miała pamięci, aby tęsknić za "białym".
Nowy chomik jest koloru szarego i to także jest on. Z racji sentymentu do imienia poprzednika, dostał tylko mały przydomek.
Oto Gangster II .
Zdjęcia podpisane, bo ostatnio miałam sytuację z kopiowaniem innych moich fotografii.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Masz jakąś refleksję na temat tego posta? Lub opinię? Podziel się tym w komentarzu, zmotywuje mnie to do dodawania dalszych wpisów! :)