sobota, 19 grudnia 2015

Świąteczny szał #1 - co znajduje się na mojej choince?

Cześć i czołem! Kluski z rosołem!
 (ale jednak bardziej by pasował barszcz z uszkami)

Grudzień. Ostatni, dwunasty miesiąc roku. Czy pamiętacie swoje noworoczne postanowienia? Udało Wam się niektóre z nich zrealizować?
Co do moich planów - jednak nie do końca. Ale są na tyle "prywatne", że i tak nie zrozumielibyście, jakie to były warunki. Zrozumiałaby to garstka przyjaciół i rodzina.

No dobrze, nie chcę przynudzać. Zaplanowałam sobie serię postów, które określę - Świątecznym szałem.
Święta zawsze kojarzą mi się z szaleństwem i pośpiechem, a nazwa... chyba jest w porządku.

 

Dzisiaj chciałabym pokazać, jak mam zamiar (wraz z rodziną) udekorować choinkę. Tak, nie kupiliśmy jej jeszcze, więc będę się posiłkować zdjęciami z ubiegłego roku.

1. Imienne bombki
Ja, moja siostra, tata, mama - każdy ma swoją imienną bombkę. W zależności od nastroju, albo wieszamy ją na choince, albo mocujemy na statywie i stawiamy w pokoju na parapecie.
Ale teraz mamy zamiar rozmieścić je blisko siebie, aby tworzyły coś w stylu drużyny :)

   
2. Pierniczki
Mimo tego, że najchętniej bym je zjadła, to na świątecznym drzewku wyglądają równie uroczo. Co roku pędzę do "warzywniaka" uzupełnić zapasy lukru i posypek, wpadam do domu jak torpeda i rozmawiając z sześcioletnią siostrą, nadajemy uroku - na pierwszy rzut oka, "zwykłym" wypiekom.  

 Z tego zdjęcia jestem najbardziej dumna... wyszło idealnie, jak dla mnie.

3. Lampki
 Jak widzieliście, na choince są lampki, świadczą o tym takie "świetliste kółeczka", jak na powyższych zdjęciach.
Niestety, dokładnego zdjęcia lampek nie mam, więc pokażę Wam je na innej dekoracji.
Mała rada: Co zrobić, jeśli odłamie Wam się gałązka od choinki?
Możecie wstawić ją do takiego szklanego naczynia lub doniczki i "opleść" światełkami. Niżej moja interpretacja. Mały patent, ale wygląda równie interesująco.

   
Tak więc, ostatnie kilka słów ode mnie.
Pamiętajcie o tym, aby zawsze zostawić dodatkowe naczynia. Nigdy nie wiadomo, czy do waszych drzwi nie zapuka jakiś gość.
I spędzajcie ten czas z rodziną. Nawet, jeśli mieszkacie za granicą i przekreślacie plan dojazdu, to zawsze jest nadzieja. To w końcu jedyny czas w roku, kiedy jesteśmy razem, ponieważ Wielkanocy nie traktujemy już tak "hiperrodzinnie".

Do następnego wpisu!
Penny xx

2 komentarze:

Masz jakąś refleksję na temat tego posta? Lub opinię? Podziel się tym w komentarzu, zmotywuje mnie to do dodawania dalszych wpisów! :)